w postępowaniu przed sądem okręgowym, jeżeli zarzucono mu zbrodnię, tj. przestępstwo zagrożone karą 3 lat pozbawienia wolności lub surowszą (art. 80 k.p.k). Także w postępowaniu przygotowawczym, tj. przed wniesieniem do sądu aktu oskarżenia, podejrzany może ubiegać się o obrońcę z urzędu.
Jak udowodnić przemoc psychiczną . Choć popularne porzekadło mówi, że nie ma zbrodni doskonałej, przypadki przemocy psychicznej często pozostają bezkarne. Dzieje się tak zarówno z powodu braku donosu, jak i braku dowodów. Ślady psychiczne, które agresor wytwarza u ofiary, trudno zebrać jako dowód.
Przestępstwo określone w art. 233 KK jest ścigane z urzędu, wystarczy więc, że sąd otrzyma informację od jednej ze stron, że świadek składający zeznania kłamie – w tej sytuacji postępowanie karne zostaje wszczęte z urzędu i toczy się niezależnie od sprawy rozwodowej.
Już w tym tygodniu, dokładnie 16 czerwca Kevin Spacey stanie przed sądem w Londynie. Oficjalnie 62-letniemu aktorowi postawiono po tym, jak policja przejrzała dowody po serii skarg z lat 2005
Specjalizuje się w sprawach karnych, a w nich tak zwykle bywa, że zanim trafi ona przed oblicze sądu, to wszyscy aktorzy prawniczego spektaklu zostali już przesłuchani. I to kilkakrotnie – przez policję, przez prokuratora. Jak też pouczeni o odpowiedzialności karnej, jeśli zechcieliby się mijać z prawdą.
Art. 235 2. Pominięcie dowodu przez sąd. § 1. Sąd może w szczególności pominąć dowód: 1) którego przeprowadzenie wyłącza przepis kodeksu; 2) mający wykazać fakt bezsporny, nieistotny dla rozstrzygnięcia sprawy lub udowodniony zgodnie z twierdzeniem wnioskodawcy; 3) nieprzydatny do wykazania danego faktu; 4) niemożliwy do
KŁAMSTWO TO PRAWDA; Tak, jak zostało to już napisane powyżej kłamstwo to prawda jedyna najprawdziwsza prawda. Umysł ludzki działający pod ciągłą presją, jednocześnie karmiony kłamstwami w końcu sam uwierzy w to, co zostało stworzone w wyobraźni. Kłamca w trudem odróżnia fikcję od prawdy. Wygodna wiara w świat ciągłych
Wykazywanie winy w rozwodzie wiąże się zazwyczaj z większą ilością dowodów potrzebnych do przeprowadzenia w sprawie o rozwód. Warto zatem przed wniesieniem pozwu zebrać odpowiednie dowody, aby uzyskać korzystny wyrok rozwodowy. Skontaktuj się z adwokatem rozwodowym w Warszawie. adwokat rozwodowy dowody winy rozwód warszawa wina w
Słowo „kłamstwo” w słownikach zewnętrznych. Poniżej zostały umieszczone linki do zewnętrznych słowników, w których znaleziono materiały związane ze słowem kłamstwo: » Odmiana przez przypadki rzeczownika kłamstwo. » Odmiana rzeczownika kłamstwo przez przypadki. » Synonim słowa kłamstwo. » Antonim kłamstwo.
Pomawianie i kłamstwo przed sądem – czy coś za nie grozi? Skontaktuj się z nami. Dowiesz się u nas w przystępny sposób o ryzyku, które niesie za sobą pomawianie i kłamstwo przed sądem. Pomoc prawna radców prawnych we Wrocławiu.
kBT5. 15 lutego 2014, 12:26 Ten tekst przeczytasz w 8 minut Shutterstock Fałszywe zeznania świadków to norma. To właśnie na nich często oparte są wyroki skazując. Każdego dnia przed salą rozpraw wszystkich polskich sądów czekają świadkowie, którzy doprowadzą do orzeczenia o winie za rozpad małżeństwa - niewinnego małżonka. Potwierdzą fakty, które w ogóle nie miały miejsca, albo dadzą alibi oszustowi. Klient na spotkaniu z adwokatem przedstawił spór, dokumenty, stanowisko. Zawarł umowę, podpisał pełnomocnictwo i wpłacił wynagrodzenie. Adwokat chce się już pożegnać, ale klient mówi, że jeszcze nie rozmawiali o jego świadkach. Adwokat macha lekceważąco ręką i mówi: mam własnych, sprawdzonych wielokrotnie. To tylko prawnicza anegdota, ale - niestety - jest w niej sporo prawdy. W efekcie sala sądowa, która powinna być miejscem realizowania procesu sprawiedliwości, staje się tego zaprzeczeniem. Jak choćby w głośnej w Kielcach sprawie, bulwersującej tym bardziej, że krzywoprzysięstwa dopuścili się stróże prawa. Czterech policjantów zostało ostatecznie skazanych na siedem miesięcy więzienia w zawieszeniu za składanie przed sądem fałszywych zeznań mających obciążyć jednego z kierowców - uczestnika kolizji samochodowej. Stróże prawa twierdzili, że to właśnie kierowca fiata ponosi winę za wypadek. Mężczyzna przekonywał z kolei, że nie złamał przepisów. Jego słowa zostały potwierdzone w innym postępowaniu, w którym został prawomocnie uniewinniony od zarzutu spowodowania stłuczki. Okazało się, że wjechał na skrzyżowanie na zielonym świetle, a nie – jak przekonywali sąd funkcjonariusze – na czerwonym. Przy okazji wyszło na jaw, że policjanci dwukrotnie składali przed sądem fałszywe zeznania. Minęli się z prawdą nie tylko co do zachowania kierowcy fiata, okazało się też, że sami naruszyli przepisy drogowe, co próbowali ukryć. Najczęstsze przestępstwo Taka sprawa nie jest żadnym ewenementem. Każdego dnia przed salą rozpraw wszystkich polskich sądów czekają świadkowie, którzy doprowadzą do orzeczenia o winie za rozpad małżeństwa – niewinnego małżonka. Spowodują też przyznanie opieki nad dzieckiem temu rodzicowi, który nie tyle daje lepszą gwarancję wychowania dziecka, ile raczej bardziej chce dopiec drugiej stronie. Potwierdzą fakty, które w ogóle nie miały miejsca, albo dadzą alibi oszustowi. Adwokat Jerzy Naumann, były prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury, uważa, że składanie fałszywych zeznań jest najczęściej popełnianym przestępstwem, choć nie znajduje to odzwierciedlenia w wyrokach w sprawach o krzywoprzysięstwo: rocznie zapada ich ok. 3 tys. (na ponad 408 tys. wszystkich skazań). – Liczba faktycznych przypadków zeznawania przez świadków nieprawdy jest jednak o wiele większa, niż to wynika z danych – wskazuje. Fałszywe zeznania, co podkreśla mec. Naumann, to ciężkie uchybienie powadze sądu i zamach na prawidłowość wyrokowania. – Dawniej ludzie unikali bycia świadkiem w sądzie. Dzisiaj nastawienie się zmieniło pod wpływem tabloidów, Facebooka oraz Twittera. Każdy wypowiada się o wszystkim, także o tym, o czym nie ma bladego pojęcia, albo o tym, o czym nie opowiada się nawet bliskim. A ponieważ prawie nigdy i nigdzie nie ponosi się odpowiedzialności za to, co się mówi, świadkowie czują się swobodnie. Znam sędziów i adwokatów, którzy twierdzą, że świadkowie w sądzie wyłącznie kłamią i ich zeznań w ogóle nie należy brać pod uwagę – mówi adwokat Andrzej Michałowski, były wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Te zeznania są jednak brane przez sąd pod uwagę, co więcej, bardzo często wyroki zapadają na podstawie zeznania jednego czy dwóch świadków, przy braku innych dowodów. Często zdarza się bowiem, że w sprawie występuje jedynie pokrzywdzony i sprawca. Słowo przeciwko słowu. – Dowód z zeznań świadków to podstawa w polskim procesie karnym. To właśnie na nim najczęściej sądy opierają wyroki – wskazuje dr Marcin Warchoł, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla, że w prawie kanonicznym obowiązuje zasada wywodząca się z prawa rzymskiego: testis unus, testis nullus (co oznacza: jeden świadek, żaden świadek). Wyjaśnia jednak od razu, że zupełnie inny charakter postępowania przed sądem powszechnym wyklucza przeniesienie tej zasady. – Nie byłoby to nawet najlepsze rozwiązanie. Problemu opierania wyroków na kłamstwach nie powinno się jednak pozostawiać i należy szukać rozwiązania – podkreśla. Mecenas Jerzy Naumann przyznaje, że w procesach spornych, zwłaszcza cywilnych i rodzinnych, kłamstwa świadków są wręcz nagminne. Krzywoprzysięstwo jest też często obecne w procesach karnych. – Najbardziej rozpowszechnioną formą złożenia fałszywego świadectwa jest ucieczka w niepamięć. W sukurs idzie tu stale wydłużający się czas trwania procesów. Odpowiedź „nie pamiętam” jest najbezpieczniejszą drogą złożenia fałszywego zeznania. Drugą formą jest zatajenie znanej świadkowi prawdy o faktach. To zaś jest traktowane przez prawo karne na równi ze świadomym zeznaniem nieprawdy, które jest trzecią postacią dopuszczenia się tego typu przestępstwa – wylicza. I tłumaczy, że w modelu procesu, w którym rola w ustalaniu prawdy przypada sędziemu, każda z tych wymienionych form może być ograniczona, o ile sędzia dysponuje odpowiednim doświadczeniem oraz osobowością. Wprawnie odbierając zeznania, potrafi tak poprowadzić grę ze świadkiem, że albo ten zrezygnuje z kłamstwa, albo zostanie na oszustwie przyłapany. Mamy jednak do czynienia z odejściem od wspomnianego modelu na rzecz pełnej kontradyktoryjności (modelu, w którym rola sędziego jest bierna, ogranicza się do roli arbitra rozstrzygającego spór, aktywność zaś w zakresie dowodzenia spada zaś na strony – aut.). – Niestety wdrażany model nie wyposaża adwokatów i prokuratorów w instrumenty pozwalające na zdobywanie materiału mogącego skutecznie wykazać, że przesłuchiwany w sądzie świadek zeznał nieprawdę – zwraca uwagę mec. Naumann. – Trzeba jasno powiedzieć: fałszywe zeznania są zjawiskiem uniemożliwiającym wymierzanie sprawiedliwości. I rośnie skala tego zjawiska. Pouczenie o obowiązku mówienia prawdy i instytucja przysięgi całkowicie utraciły znaczenie. Są przez sądy dokonywane mechanicznie, bez niezbędnego ładunku psychologicznego, którym – wywołując określoną refleksję, powinien być obciążony zeznający. Zresztą samo przyrzeczenie, w związku z całkowitą erozją takich emocji jak poczucie honoru czy dbałość o reputację, na tyle straciły na znaczeniu, że w obliczu panoszącego się w całym życiu publicznym kłamstwa przyrzekanie w sądzie nabiera zabarwienia cokolwiek farsowego. Jednak decydujące znaczenie dla tak masowego zjawiska, jakim jest składanie fałszywych zeznań, jest prawie całkowita bezkarność tego przestępstwa – podkreśla były prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Adwokatury. Bezkarne przestępstwo Część problemu tkwi w tym, że sędziowie nie korzystają z władzy sądu. Sytuacje, w których przekazują prokuraturze wyciąg z akt zaświadczający o fałszywych zeznaniach złożonych podczas rozprawy, są wyjątkowe. – Daje się zaobserwować brak zainteresowania dla tego, czy świadek prawdziwie, czy kłamliwie podaje fakty. Za tymi ostatnimi nie idzie stosowne przywołanie do należytego zachowania wobec sądu, a w razie kontynuacji – bezwarunkowe pociągnięcie do odpowiedzialności prawnej – mówi mec. Naumann. Sędziowie przyznają, że składanie fałszywych zeznań jest zjawiskiem coraz częstszym i że w dużej mierze spowodowane jest tym, że prokuratura w niewielu przypadkach decyduje się wystąpić z oskarżeniem. – W tych sprawach są problemy dowodowe – zwraca uwagę sędzia Rafał Puchalski z Sądu Rejonowego w Jarosławiu. Nagminne są sytuacje, gdy świadek w postępowaniu przygotowawczym składa zeznania, a zmienia je w trakcie postępowania przed sądem. Oskarżyciele kierują zaś akt oskarżenia wtedy, gdy mają czystą sprawę pod względem dowodowym. Takie przypadki to jednak promil. – Na wokandę trafiają jedynie te sprawy, gdy w protokole postępowania przygotowawczego znajdują się zeznania zupełnie odbiegające od tych zawartych w protokole sporządzonym na etapie sądowym, np. gdy świadek początkowo obciąża swoimi zeznaniami daną osobę, a następnie się z tego wycofuje. W takich sytuacjach sprawa jest pod względem dowodowym łatwa dla prokuratury. I jest w zasadzie pewność skazania – tłumaczy sędzia Puchalski. Dodaje, że są jednak sytuacje, gdy na początku świadek twierdzi, że sprawcą jest na pewno dana osoba, potem, że nie ma już stuprocentowej pewności, ale zdecydowanie była to osoba podobna do tej początkowo wskazywanej. W konsekwencji takich zachowań sędziowie mają wątpliwości co do sprawcy, a i dla prokuratury pojawia się problem, czy postawić zarzut świadkowi, bo powiedział mniej więcej to samo. Prokuratorzy często więc odstępują od ukarania świadka. Mecenas Michałowski zwraca uwagę, że tak jak w sprawach cywilnych mijanie się z prawdą świadków bywa bagatelizowane, tak w sprawach karnych czasem aktywność prokuratury budzi zdziwienie. Może bowiem oznaczać próbę uzyskania własnego sukcesu za cenę sprawiedliwości. – Spotkałem się z sytuacją, w której na podstawie zeznań świadka oskarżony został uznany za winnego. Postępowanie toczyło się z prywatnego oskarżenia, wcześniej prokurator je umorzył, nie dopatrując się przestępstwa. Jednak po orzeczeniu o winie oskarżonego ten sam prokurator wykazał się szybkością i aby obronić swoje wcześniejsze umorzenie, oskarżył świadka o składanie fałszywych zeznań. Oskarżył wyłącznie na podstawie sprzeczności zeznań świadka z wyjaśnieniami oskarżonego. Sprzeczności dosyć uzasadnionej, jeśli zważyć, że oskarżony chciał i chce się uwolnić od odpowiedzialności, więc mówi coś innego niż świadek – opowiada mec. Michałowski. Problem społeczny Psychologia wie, jak problem powszechnego mijania się z prawdą wytłumaczyć, ale nie potrafi wskazać, jak z nim sobie poradzić. Prawnicy pokładają nadzieję w nagrywaniu rozpraw, które już weszło do części polskich sądów. – Dla wielu ludzi może to być wystarczającym hamulcem przed wygłupieniem się – uważa mec. Michałowski. Podobnego zdania jest sędzia Puchalski, który wskazuje, że na taśmie będzie uwiecznione wszystko, nie tylko słowa, ale i każdy grymas twarzy. To zaś przy dokładnej analizie nagrania może doprowadzić sędziego do pewnych wniosków czy wzbudzić jego podejrzenia. Optymizm ten studzi dr Tomasz Witkowski, psycholog kłamstwa. – Żyjemy w czasach absolutnej tolerancji dla nadużyć. Skoro wolno kłamać politykom, rektorom wyższych uczelni, którzy dla uzyskania tytułu popełniają plagiat, to dlaczego obywatele mieliby nie składać fałszywych zeznań – pyta retorycznie. Problem fałszywych zeznań nie jest nowy, choć z pewnością nasila się wraz ze spadkiem poszanowania sądów. Tego problemu nie da się wyeliminować, ale należy zabiegać o poprawę kultury na sali rozpraw. Należy także upowszechniać informację, że składanie fałszywych zeznań to czyn karalny. Za jego popełnienie można pójść do więzienia na trzy lata. Jednak o takich sprawach nie słychać, a znaleźć wyrok skazujący na maksymalny wymiar kary to jak szukanie igły w stogu siana. – Sam złożyłem kilka wniosków o to, by sędzia zawiadomił prokuratora, w naprawdę drastycznych przypadkach. Nigdy nie zawiadomił. Jeżeli zatem sędziowie będą pobłażliwie traktowali ewidentne kłamstwa, będzie tylko gorzej – uważa mec. Michałowski. Trudno jednak żądać od sądów surowej postawy, kiedy nawet Sąd Najwyższy dał wyraz wątpliwościom, czy zawsze należy ścigać za fałszywe zeznania. Chodzi o uchwałę z 20 września 2007 r. (sygn. akt I KZP 26/07). Sąd wyjaśnił, że świadek jest co prawda obciążony ustawowym obowiązkiem składania zeznań i podlega odpowiedzialności karnej wtedy, gdy są one fałszywe, to oskarżony (podejrzany) jest zwolniony z obowiązku mówienia prawdy. Jeżeli jednak prawo określa, że oskarżony nigdy nie odpowiada za składnie fałszywych wyjaśnień, to trzeba też uznać, że wyłączenie bezprawności dotyczy także każdych zeznań złożonych w toku przesłuchania w charakterze świadka dotyczących jego zachowania stanowiącego przestępstwo. Z jednej więc strony świadek jest obarczony obowiązkiem mówienia prawdy, a z drugiej, z racji rzeczywistego udziału w zdarzeniu, na którego temat zeznaje, ma prawo nieobciążania samego siebie. Przesądza to o tym – jak uważa SN – że z sytuacji kolidujących ze sobą dóbr (prawo do obrony) trzeba poświęcić dobro prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Zgodnie zaś z poglądem SN każdy świadek może teoretycznie się bać, że za chwilę karta się odwróci. Choć kłamią wszyscy na całym świecie, to jednak inne państwa potrafią sobie radzić z takimi problemami. – Tam się nie przymyka oczu na kłamstwa świadków. To kwestia mentalności. Problem tkwi więc w odpowiedniej praktyce sądów i stosowaniu prawa, czego wyrazem jest choćby ta uchwała SN, z którą trudno się zgodzić. Przyznawanie prawa do kłamstwa osobom zeznającym jako świadkowie może bowiem unicestwić podstawowy cel procesu karnego – mówi dr Marcin Warchoł. I wyjaśnia, że bardzo rygorystyczne jest pod tym względem orzecznictwo niemieckie. Tam nie ma możliwości zwalniania świadka ze składnia zeznań, nawet jak się obawia o własną odpowiedzialność karną, tak jak u nas. W Niemczech, jeśli świadek skłamie z obawy przed grożącym mu niebezpieczeństwem, sąd może co najwyżej złagodzić karę lub odstąpić od jej wymierzenia (w wypadku zeznań niezaprzysiężonych), ale w żadnym wypadku obawa taka nie powoduje wyłączenia bezprawności czynu polegającego na złożeniu fałszywych zeznań. Podobnie krzywoprzysięstwo jest traktowane przez prawo szwajcarskie czy włoskie. – W Polsce zdecydowanie jest największa tolerancja dla kłamstwa w sądzie – przyznaje dr Warchoł. Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję Zobacz więcej Przejdź do strony głównej
Damian Redmer | Komunikacja i relacje Wg praktyki agentów CIA kluczem do rozpoznania tego czy ktoś kłamie, są odpowiednie dzięki nim ujawniają się kłamliwe zachowania, które mogą nam powiedzieć, że nasz rozmówca coś 3 typy pytań wykorzystują najczęściej agenci CIA i jak dzięki nim możesz dużo skuteczniej rozpoznać kłamstwo?Zapraszam do prezentacji. Znalazłeś w tym wartość?Podziel się i pomóż innym także znaleźć ten materiał:Zobacz również:PowiązaneNajnowszePopularneKomentarze (39):
teraz coraz częściej wraca się do ustaleń Bondarenki, albo twierdzi że to była słuszna kara za wymordowanie zdaniem Rosjan tysięcy radzieckich jeńców z 1920. @Mario7400: Brednie. Sprawdziłem - powołujesz się na artykuł z miesięcznika, który ma znikomy nakład i zajmuje się sensacjami. Dobrze opisuje go jeden z rosyjskich historyków: "Непроверенные, сомнительные гипотезы, преподносятся как достоверные факты в качестве сенсации." (niesprawdzone, podejrzane hipotezy, podnoszone jak prawdziwe sensacyjne fakty - tłum. moje). A jednocześnie szef ukraińskiego IPN twierdzi, że to była po prostu wzajemna walka miedzy Polakami a Ukraińcami, a nie mord Ukraińców na Polakach. @Mario7400: bo to apologeta Bandery i UPA, jakich jest zdecydowana mniejszość w społeczeństwie ukraińskim. Choć przyznam, że napawa mnie obrzydzeniem i frustracją, że to owi apologeci k###y Bandery i k@$?% z OUN UPA są u władzy na Ukrainie i upowszechniają kult tych k###e korzystając z narzędzi jakie daje władza. Masz tendencję do generalizowania i zjawisk, które w danych społeczeństwach nie są wcale tak powszechne, jak ci to twoja ograniczona percepcja podpowiada. A większość komentujących albo zaprzecza polskiemu udziałowi w zbrodni @Mario7400: jest takie powiedzenie - "Jak jeden ci mówi, że jesteś pijany, to możesz mieć wątpliwości. A jak ci mówi to pięciu, to się połóż.". Owa większość komentujących, którzy zaprzeczają lub mają poważne wątpliwości, to uznani polscy historycy z bardzo ugruntowanym warsztatem naukowym. Po drugiej strony masz ŻIH z socjologiem prof. Śpiewakiem na czele, masz Zespół Badań nad Zagładą Żydów z PAN, którym kieruje psycholożka Engelking-Boni, masz socjologa Grossa itp. i ich podejście stanowiące często obrazę warsztatu naukowego jakim powinny cechować się badania historyczne. albo próbuje to uzasadnić wcześniejszą gorliwą współpracą Żydów z Sowietami. @Mario7400: Współpraca części społeczności żydowskiej z Sowietami nie była i nie jest tajemnicą. Nie jest też tajemnicą nienawiść jaką to wzbudzało w Polakach, gdy ich rodziny były zabierane przez NKWD, a która przerodziła się w pogromy Żydów np. w Galicji Wschodniej po ujawnieniu masakr więziennych wykonanych na Polakach na rozkaz Berii r. Związek przyczynowo-skutkowy jest tu oczywisty. Nie ma nic nagannego w jego przywoływaniu. Naganne jest mordowanie niewinnych ludzi w ramach odpowiedzialności zbiorowej. Kary śmierci dla denuncjatorów żydowskich były ze wszech miar uzasadnione. Podobnie jak kary śmierci dla polskich szmalcowników. Szacowane przez ludzi z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Oczywiście kalkulacje że 10% mogło uciec z gett jest trochę bezsensowne. Ale są, inne cząstkowe dane, z których można by coś szacować. @Mario7400: Znam ten artykuł. Powołujesz się na wywiad z Aliną Skibińską (od 1996 r. pracowniczką Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, przedstawicielką na Warszawę). Ten wywiad nie daje żadnych naukowych podstaw do stwierdzenia, że Polacy wymordowali 150-200 tys. Żydów. Niemniej zapoznam się z wynikami analiz sierpniówek, jeżeli Centrum Badań nad Zagładą Żydów udostępnia wyniki swoich kwerend. Oceń sobie ilu Żydów mogły wydać cztery tysiące szmalcowników. @Mario7400: Czyli wydanie człowieka, lub wskazanie jego miejsca zamieszkania Gross i ty zaliczacie do liczby zamordowanych przez Polaków? Nawet w sytuacji, gdy zadenuncjowany biedak został zamordowany przez Niemców? Ciekawa logika... Zaczynam rozumieć te wasze szacunki. Wracając do twojej sugestii - wg. moich szacunków cztery tysiące szmalcowników mogło wydać od 4 tysięcy, do 4 milionów osób. I co to daje?
Sąd Okręgowy w Piotrkowie przesłucha nagranie z płyty CD z ubiegłorocznego zjazdu Okręgowego Związku Piłki Nożnej w rozstrzygnie, kto ma rację w sporze Stanisław Sipa, prezes OZPN, kontra Dariusz Dzwonnik, prezes KS piątek sąd miał rozpoznać apelację Sipy od wyroku Sądu Rejonowego w Piotrkowie, uniewinniającego Dzwonnika od zarzutu zniesławienia. Posiedzenie odroczył jednak do 4 grudnia, by wyjaśnić, dlaczego Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie domniemanego sfałszowania protokołu ze zjazdu OZPN. Dwie wersje protokołu z tego samego zjazdu dostarczył do akt sprawy Stanisław Zarzut sfałszowania protokołu walnego zgromadzenia to oczywiście bzdura i prokuratura przecież odmówiła ścigania w tej sprawie - kwituje pełnomocnik Sipy, mec. Eugeniusz Po zapoznaniu się z protokołem, stwierdziliśmy, że nie ma w nim wszystkich rzeczy, które winny się znaleźć, dlatego zwróciliśmy się do protokolantki, która przesłuchała płytę i umieściła to, co winno się znaleźć - tłumaczy Stanisław zarówno on, jak i jego pełnomocnik zgodzili się, aby rozprawa apelacyjna toczyła się przy drzwiach otwartych (jawność procesu w pierwszej instancji była wyłączona). - Nie widzę powodów, żeby tu coś ukrywać - mówi adwokat. - Oskarżony z jednej strony mówi, że pana Sipy nie pomawiał, a z drugiej strony podaje do prasy informacje szkalujące - Moja wypowiedź nie miała na celu pomówienia ani obrażenia, ale ostrzeżenie działaczy piłkarskich, że osoba pracująca w SB w dobrze rozumianym interesie społecznym nie powinna piastować funkcji prezesa OZPN - tłumaczy dzisiaj Dariusz Dzwonnik. Twierdzi wprost, że Stanisław Sipa kłamał przed sądem. Chodzi m. in. o zaprzeczanie przez niego faktom pracy w departamencie V SB, inwigilowania opozycji demokratycznej i negatywnej weryfikacji do pracy w UOP. Potwierdzają to akta IPN i zeznania Na walnym zebraniu nie powiedziałem tego, co pan Sipa kazał dopisać protokolantce w protokole. To kolejne kłamstwo - uważa Jestem w stanie w każdej chwili udowodnić, że to co mi tu zarzucono jest nieprawdą. Bo to, że byłem zatrudniony w jakimś wydziale, a pracowałem w innym, to były praktyki stosowane w wielu wydziałach. Zatrudniało się w jednym wydziale - tam, gdzie były etaty, a pracowało się tam gdzie była potrzeba - tłumaczy Sipa niuanse pracy w SB. Po zjeździe OZPN, przed wyborami nowego prezesa związku, Sipa wytoczył Dzwonnikowi proces karny z oskarżenia prywatnego. Oskarżył go o poniżenie i narażenie na utratę zaufania. Sąd Rejonowy uznał, że do zniesławienia nie doszło. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera